Zło w ogólności

Zadanie ogólnego przedstawienia istoty zła jest niezmiernie trudne i niewdzięczne, tylko nieubłagana konieczność, w jakiej nas postawił cały przebieg roztrząsania, skłania nas do jego podjęcia. Boć nie o to nam chodzi, żeby wyliczać pojedyncze rodzaje zła, a mianowicie z następujących powodów. Dobrymi i złymi nazywamy pojedyncze rzeczy, wedle tego, czy ułatwiają czy utrudniają osiągnięcie innych rzeczy, tj. dobrymi albo złymi nazywamy środki ze względu na cele. Ale te cele same znowu mogą być dobre albo złe, wedle ich stosunku do innych, wyższych celów. A tak poznajemy, iż w ostatecznym względzie, aby rzecz jaką nazwać dobrą albo złą, musimy posiadać jakiś cel ostatni, jako najwyższą miarę. Tymczasem w tym miejscu tego najwyższego celu dążności ludzkich dopiero poszukujemy; podjęliśmy się wykazać, aleśmy jeszcze nie wykazali, że tym najwyższym celem jest właśnie oswobodzenie od zła samego. Jeśli więc w swych wywodach nie chcemy się obracać wciąż w kółko, to w tym miejscu nie wolno nam określać zła przez stosunek do jakiegokolwiek celu, a więc jako zło względne, lecz musimy o jego istocie samej w sobie dać zupełnie ogólne wyjaśnienie, a więc w rozumieniu bezwzględnym. A takie bezwzględne określenie istoty z natury rzeczy może być tylko wyjaśnieniem wyrazu: nie może pod względem treści podawać cech, Które by określały zło – gdyż takie cechy musiałyby właśnie już wskazywać na pewne cele – lecz może tylko pod względem formalnym wyjaśnić, co (dla jakiejkolwiek rzeczy w stosunku do jakiegokolwiek celu) rozumiemy pod wyrazem „zło“.

Jeśli zaś chcemy odpowiedzieć na pytanie, w ten sposób sformułowane, to nasamprzód dochodzimy do następującego wyniku, który – jak to wypływa z samej natury objaśnienia słownego – już jest zawarty w tym, co powiedziano: Wszystko, co przeszkadza jakiej rzeczy w osiągnięciu jej celu, dla tej rzeczy jest złem.. Co jednak dla każdej rzeczy jest jej „celem”? Kto każdą rzecz rozważa w stosunku do jakiejś inteligencji, wyznaczającej cele – czy to inteligencji zwierzęcej, czy ludzkiej, czy boskiej – ten naturalnie odpowie: To, co owa inteligencja wyznaczy jako cel tej rzeczy, będzie jej celem. Ale wtenczas zwichnięcie tego celu byłoby złem dla owego rozumu, wybierającego cele, a nie dla rzeczy samej. Żeby raczej odpowiedzieć na pytanie, czym jest zło dla rzeczy samej, musimy oczywiście rzecz samą uważać jako taką, która stawia sobie cele, i dlatego tymczasowo możemy się tak wyrazić: dla jakiejś rzeczy to jest złem, co niweczy osiągnięcie celu, przez tę rzecz samą postawionego. Cel zaś, który jakaś rzecz sama sobie stawia, to nic innego, jak tylko jej działanie, wypływające z praw przyrody; gdyż tylko to działanie przez samą naturę każdej rzeczy jest określone z koniecznością i niedwuznacznie. A za tym: dla każdej rzeczy to będzie złem, co jej przeszkadza w urzeczywistnieniu działań, określonych przez jej przyrodę.

Tu jednak od razu powinniśmy nadmienić, że ta definicja ma sens tylko dla grup rzeczy albo dla systemów, a nie dla rzeczy pojedynczych. Bo tylko pierwsze wskutek sił, w nich działających, dążą do wywierania pewnego wpływu, przez to, że jedna część składowa wpływa na drugą. O odosobnionym atomie nie można powiedzieć, że dąży do oddziaływania na coś; dopiero system atomów, pozostawiony sam sobie, wywołuje pewien stan ruchów, który można uważać za jego „cel“, a którego powstrzymanie za tym można nazwać złem. Tak np. wpływ, który by system słoneczny wyrzucił z jego stanu ruchu, można by nazwać złem dla niego, a podobnie każdy wpływ na ciało ludzkie, który by powstrzymywał jego naturalną funkcję, czynność życiową, byłby dla niego złem.

Zastosujmy to do ducha ludzkiego czyli do osobowości. Jej cel, postawiony przez nią samą, tj. jej konieczne działanie czyli funkcję naturalną poznamy wówczas, gdy zadamy sobie pytanie, co by się stało z osobowości, pozostawionej samej sobie. Odpowiedź będzie oczywiście taka: w ogólności utrzymałaby się; przetrwałaby, ale być może, iż wszelkie owe nierówności i niezgodności, które wewnątrz osobowości mogą jeszcze zachodzić, powoli by się wyrównały; a może by się wytworzyły nowe połączenia pomiędzy pojedynczymi wyobrażeniami, uczuciami i pożądaniami: słowem, w ten sposób trwający, spokojny, wyrównywający odbywałby się proces życiowy. Złem dla osobowości zdaje się przeto być każdy wpływ, powstrzymujący lub niweczący ten proces duchowy życia. Każdy taki wpływ byłby za tym złem czyli uszczerbkiem dla osobowości.

Zdaje się jednak, że uszczerbek jakiego systemu, a za tym i ducha ludzkiego, może się objawiać dwojakim sposobem: naprzód pod względem ilościowym, przez zburzenie, uszczuplenie albo zniweczenie samego systemu czyli wytworu, w czym wszak się mieści i powstrzymanie naturalnej jego funkcji, a powtóre pod względem jakościowym, przez wdzieranie się nowych pierwiastków (części składowych) do systemu i przez wywoływanie w nim przez nie takiego powstrzymania. Zarówno uszczerbki pierwszego, jak i drugiego rodzaju, stanowiąc sprzeczność z naturalną funkcją systemu, pozostawionego sobie, muszą naturalnie być spowodowane z zewnątrz. Lecz podczas gdy w razie uszczerbku ilościowego wpływ zewnętrzny natychmiast i bezpośrednio burzy system -jak np. opadnięcie gilotyny raptownie niweczy życie ciała – to przeciwnie w razie uszczerbku jakościowego nowe pierwiastki wpierw muszą wejść do systemu, a po tym, niejako od obwodu ku punktowi środkowemu, wywierać swój wpływ – jak np. szkodliwe środki pożywienia podkopują zdrowie. Temu ostatniemu wypadkowi w dziedzinie ducha odpowiada wchodzenie takich faktów świadomości, które powstrzymują naturalną funkcję osobowości, jaką się przedstawia w każdej chwili. Więc jakościowy uszczerbek ducha polega na pokonaniu osobowości przez nowe fakty świadomości, a w dalszych naszych wywodach trzeba nam będzie zająć się pytaniem, czy możliwy jest taki stan osobowości, w którym ona zupełnie jest zabezpieczona od tego rodzaju zła. Poprzednio jednak jeszcze zbadać musimy, jak rzecz się ma z ilościowymi uszczerbkami ducha, tj. z jego uszczupleniem albo zniweczeniem. Uszczuplenie zaś i zniweczenie możemy podciągnąć pod pojęcie „zupełnego lub częściowego zniweczenia“. Chodzi więc o to, czy zupełne lub częściowe zniweczenie jest złem. A to pytanie jest tym pilniejsze, o ile że jest rozstrzygające dla naszego poglądu. Boć wszyscy ludzie muszą umrzeć. Nie można więc wyobrazić sobie takiego stanu ducha, który by był zabezpieczony od zniweczenia. Jeśli za tym zniweczenie jest złem, to zło istnieje dla wszystkich ludzi, a więc i dla „człeka dobrego“. A tylko w tym razie, jeśli wykażemy, iż zniweczenie w ogóle, tj. dla żadnego człowieka, nie jest złem, iż przeto uszczerbek ilościowy wcale nie istnieje, możemy się spodziewać, że również wykażemy, iż dla dobrego człowieka wcale niema zła, stawiając tylko pytanie, czy w pewnych warunkach duch ludzki nie może być zupełnie wolny od uszczerbków jakościowych. Ale najpierw, jakeśmy rzekli, przystąpmy do pierwszego badania.