O formie „Obrony Sokratesa” cz. 1

Do podobnego wyniku dojdziemy przez rozpatrywanie „Obrony“ ze strony formalnej. Na pierwsze wejrzenie zdaje się ona być osobliwą jakąś mieszaniną patosu i żartu. Tuż obok siebie imamy miejsca, tryskające swawolnym szyderstwem, oraz pełne powściągliwej rezygnacji. A gdyby to były tylko pojedyncze miejsca! Lecz i ton, w jakim całe dziełko czytać należy, jest z początku niejasny. W ogóle na czytelnika nieprzygotowanego panującym wrażeniem będzie tragiczne. „Wszak istota tragiczności polega na zewnętrznym upadku, połączonym z wewnętrznym wzniesieniem się ponad niego. Pokonana namiętność, spokojne i nieustraszone upadanie, czyli, jakby powiedział filozof nowoczesny, upadek tryumfujący, znamionuje dla nas wszelką tragiczność. Uczy nas ona pogardy zła zewnętrznego. W podobne miejsca obfituje „Obrona“; zwłaszcza część trzecia zdaje się w wizerunku umierającego mędrca, w późniejszym ideale stoicyzmu, okazywać typ tragiczny w najszlachetniejszym gatunku.