O bogactwie ducha

Ze bogactwo, tj. możliwie wszechstronny rozwój zdolności duchowych, przyczynia się do ustalenia równowagi duchowej, to właściwie już samo przez się wypływa z postulatu swobodnej zabawy wszystkich władz duchowych. Bo gdy taka zabawa odbywa się tylko w zakresie kilku władz czyli zdolności, wtedy tylko one w sposób dostateczny będą zabezpieczone od zła duchowego. Tak przynajmniej ogólnie powiedzieć można, i to nam też stwierdza doświadczenie. Oczywista np., iż człowiek, żyjący przeważnie uczuciowo, o wiele łatwiej od wprawnego myśliciela przez niezwykłe i pozornie cudowne wydarzenie wtrącony będzie w stan ślepego zdumienia i potulnego poddania swego sądu, w czym słusznie upatrywać będziemy prawdziwe zło duchowe. Na odwrót człowiek, żyjący przeważnie umysłowo, człowiek o rzadkich i szczupłych uczuciach, kiedy go spotka wypadek rzeczywiście bardzo dotkliwy, o wiele trudniej z nim sobie radzić będzie, aniżeli ktoś inny, którego bogactwo uczuciowe poda mu samo potrzebny antydot na ową ranę, przyczyni jednak nie przeczymy, iż człowiek wielkiego rozumu brak ten poniekąd może wyrównać przez mnóstwo intelektualnych punktów widzenia, którymi rozporządza. W ogóle jednak pozostaje prawdą, iż wszelkie upośledzenie i wszelka jednostronność zmniejsza stałość równowagi osobistej, dla tej prostej przyczyny, że świat zewnętrzny nigdy nie jest upośledzony albo jednostronny, że więc człowiek jednostronny wciąż może podlegać wrażeniom, być dotkniętym uczuciami, albo trawionym żądzami, którym nie może sprostać jego osobowość, częściowo tylko rozwinięta, i którym skutkiem tego ulegać musi, co za sobą pociąga zachwianie równowagi .

Stawiając zaś bogactwo osobowości jako ogólny postulat paidii, czynem niejako odpieramy zarzut, poruszony często, i nie bez pozoru słuszności, przeciwko etyce sokratycznej: mianowicie zarzut, jakoby popierała unicestwienie afektów i popędów i tym sposobem prowadziła do wysuszenia i zbiedzenia osobowości, przyczyni dla poparcia tego mniemania wskazuje się na cyników, którzy wprawdzie w starożytności rzeczywiście najbardziej zbliżali się do światopoglądu Sokratesa, lecz za to z drugiej strony przez swą walkę z potrzebami i namiętnościami, ze zbytkiem i kulturą, stali się duchowymi ojcami chrześcijańskich ascetów. Lecz chociaż, być może, zawsze istnieć będą sokratycy, którzy w niemożności wzniesienia się do prawdziwie bogatej osobowości paidiastycznej najbardziej jeszcze zdolni będą się zbliżać do stałej równowagi duchowej przez bezwzględne zwalczanie naruszających ją namiętności i chociaż ich paidia, względnie jeszcze znaczna, zdaje się nie podlegać wątpliwości, to jednak nie może być większego nieporozumienia, jak proste utożsamianie etyki neosokratycznej z cyniczną. Cynicy bowiem w swej pogardzie dla „nierozumnych części duszy“ byli tylko konsekwentni, gdyż byli nie tylko uczniami sokratycznego nastroju życiowego, lecz nadto uczniami nauki sokratycznej, a więc racjonalistami. My zaś, którzy naukę Sokratesa właśnie dlatego zarzucili, ponieważ do osobowości zaliczamy nie tylko umysłowość, lecz także uczuciowość i charakter, żadną miarą na tej drodze za niemi postępować nie możemy. My nie żądamy, żeby namiętności i żądze zanikły, ale tylko, żeby one same nie zawładnęły całym człowiekiem, lecz raczej zawarły się zgodnie ze swym znaczeniem, w ramach stałej, doskonale zrównoważonej osobowości.

Aby to unaocznić za pomocą obrazu, możemy osobowość doskonale zrównoważoną przyrównać do karnej armii, pojedyncze taktu świadomości do żołnierzy, trzy strony ducha do trzech rodzajów broni (piechoty, konnicy, artylerii). Przy tym zastrzegamy sobie z całą stanowczością, iż ani tego, ani owego rodzaju broni nie chcemy odrzucać; lecz czego, właśnie w interesie bitności armii żądamy, to, rzecz prosta, dla wszystkich żołnierzy wszelkiego rodzaju broni – subordynacja!

Zamykając jednak tymczasowo to badanie, stwierdzamy, żeśmy dla osobowości paidiastycznej otrzymali trzy ogólne postulaty: jednolitości, swobodnej zabawy i bogactwa; a teraz zwracamy się ku roztrząsaniu szczegółowemu, tj. ku zastosowaniu tych ogólnych postulatów do trzech stron świadomości.